Salve,
in Polish]
okres zaborów kiedy to Rzeczpospolita Polska była podzielona miedzy 3 zaborców, z których jeden miał de jure niejakie prawa do tronu Królestwa Polskiego (Rosja), obfitowała w literaturę specjalistyczna, w tym literaturę weterynaryjna i hodowlana.
Przykładem powinna być praca ziemianina i publicysty z zaboru austryjackiego który osiadł był w Warszawie około 1832 roku i tamże wydal swoje prace o hodowli i leczeniu zwierząt hodowlanych, w tym koni, pisząc o roli ras i uwaga, o rasie konia polskiego, jako o koniu wtedy wciąż istniejącym w hodowli ziemiańskiej - swoja droga jaką rolę odniosła stadnina carska w Janowie Podlaskim (nie była założona dla koni arabskich ), gdzie od początku hodowano konie angielskie napiszę kiedy indziej.
Ergo, Stanisław Łyszkowski, Poradnik hodowli i weterynarii dla ziemianina et al., Tomy 1 & 2 w jednym) napisał był circa AD 1839 na stronie 105 tomu Iego:
Tablica I atlasu wyobraża
siedmioletniego konia, naszej polskiej rasy, która chociaż może
przez mięszanie i dobór innych obcych ras z pierwotną oryginalną,
uległa niejakiej odmianie; wszelako znajdują się jeszcze w niej po
największej części cechy jej pierwotnej rodowitości.
Budowa konia
polskiego była zawsze dosyć kształtna, silna, dziarska; głowa
dobrze do szyi zastosowana; takież uszy pięknie oprawione, sanki
tylko czyli boki (Ganasze) szczęk miewa zwykle nieco zbyt szerokie,
kark i szyja mierna i giętka; piersi zaokrąglone dosyć szerokie;
grzbiet prosty, krzyż grubo płaski, piękny niespadzisty, ogon
dobrze osadzony; ustawa nóg mocna i sprężysta, kopyto niezbyt małe
i twarde;
nakoniec konie polskie łączyły zawsze z dzielnością,
smiałością i nadzwyczajną wytrwałością tak w boju, jak i w
innych przedsięwzięciach i trudach, wielką pojętność, łagodność
i wierność ku swym panom.
A pomimo skażenia po części naszych
polskich ras przez niestosowny chów i mięszanie z obcemi, jako też
przez zły ich dozór i zaniedbanie, łatwoby jednak do swej
pierwotnej czystości i dobroci przywrócić je można przy starannym
ich pielęgnowaniu, gdyż rasa ta na zimno i inne niedogodności jest
wytrwalszą i wychowanie jej od źrzebięcia mniej od wszystkich
innych ras potrzebuje zachodu i staranności.”
...
Ciekawostką są dane wydawnicze zaczerpnięte ze strony tytułowej tej wielkiej pracy - wydana w Warszawie, nakładem Gustawa Sennewalda przy Ulicy Miodowej 486, w drukarni Maxymiliana Chmielewskiego. 1839.
[finis]
żal tylko, ze pragnienia mości Łyszkowskiego względem konia polskiego w hodowli spełzły na niczym i koń polski jako rasa rodzima konia szlachetnego wymarł był w XIX wieku (chyba że koń Arab polski i koń małopolski to są dwie rasy potomne konia polskiego z XIX wieku? ), pod naporem koni angielskich i arabskich.
Trend ten wydaje się być kontynuowany dzisiaj w Rzplitej, gdzie konie niemieckie i holenderskie etc oraz poprawiane nimi konie wielkopolskie wypierają konie małopolskie prawie że całkowicie ze sportu i rekreacji.
Można się cieszyć bo wydaje się, że konie śląskie (ok, mam sentyment to Śląska) jakby wracają w liczbie, a są one szczególnie przydatne w rekonstrukcji rycerskich pocztów i XVI-XVII wiecznej jeździe, jak i w rekreacji (pod wierzch czy zaprzęg).
ps
przypomnę może wypis mości pana Jacka, hodowcy Achał-Tekińców którego darzę wielka estymą mimo różnic w poglądach, o husarii et jej koniach.
Starszawa już dyskusja o koniu polskim na portalu historycy.


