Showing posts with label winged hussars battles. Show all posts
Showing posts with label winged hussars battles. Show all posts

Friday, November 10, 2023

Varna 1444 - one fatal charge of a royal banner

 Salvete Omnes,




today we are to commemorate the tragic battle of Varna, in Bulgaria (Academia article about Bulgarians during the crusade 1443-44).
On this day in November 1444 our crusading Polish and Hungarian king, Wladyslaw III (1424-44) of the Jagiellon dynasty, fought the pitched battle against the Ottoman army under sultan Murad II. 




The king's forces, not very large and numbering circa 15,000 fighting men,  had many good commanders among the leadership, including the principal war chief of the Hungarian realms Janos (John) Hunyadi of Transylvania.



King's banner - part of one of the two large banderias of the army center - included two son of our famous knight Zawisza Czarny Sulima coat of arms.




During the final course of battle king's bodyguard 400-500 strong lancer detachment attacked the 5000 (?)  janisary infantry square, within which sultan Murad was sheltering and commanding his army from. It was a daring feat, a gamble and furious attempt to finish the foe at its most central element, the command post.
The action of the Jagiellon  royal detachment was not  unlike many military actions in history, let me show three of them - first, going deep into the ancient world we see the pretender Cyrus the Younger, of the Achaemenid dynasty, who in 401BC  at Cunaxa led his  bodyguard armored  horse detachment against his brother's, Artaxerxes,  5-6,000 strong center. He got within the striking distance to his brother-king, even wounded the king of kings but was killed before he could slay his older brother. 
In 1621, during the Ottoman siege of Khotyn's entrenched Polish-Lithuanian army, the 4 banners of Polish winged hussars charged 10,000-strong Ottoman assault divisions, and  after a  furious struggle and mayhem  these 600 lancers confused, terrified and broke the attackers' will to proceed and saved the day, while killing countless Ottoman cavalrymen and infantrymen. 
In 1656 Polish-Lithuanian several winged hussar banners(perhaps as many as 500  men and horses under Polubinski)  charged the entire Swedish-Brandenburg-Prussian army(at least 20,000 men, horses and artillery) during the 3rd day of the battle of Warsaw.  They penetrated Swedish cavalry lines and disrupted the Swedish array, but in the end, without proper support their amazing charge was fruitless and ended in defeat.



King Wladyslaw's charge at the janissaries square behind a palisade eventually ended in defeat, and the fate of the king remains somewhat a mystery, from dying right there before the sultan on the field to escaping  to distant Madeira, Portugal and living his life out there.



The Varna defeat was huge, but the savage  fighting bloodied the victors too, and Janos Hunyadi, who escaped from the debacle, went on fighting the Ottomans in the Balkans for years to come.

the ceremonial tomb of Wladyslaw III, with no body inside the sarcophagus,  at the Krakow Wawel Cathedral 



Pacem aeternam

Valete

Friday, September 15, 2023

Hodow 1694 AD - pare przemyslen o starciu i wideo Marka Rogowicza o Tatarach po Hodowem

 

Salvete Omnes,



[in Polish]
Poczatek nowego  roku a  moje pytanie zadawane dawno temu na historykach(forum) wciąż pozostaje otwarte -
  Czy można nazwac starcie zwane batalią/bitwą pod wsią Hodów, 5km od zamku w Pomorzanach - od 1945 roku ZSRR i od 1991 na Ukrainie, polskimi Termopilami* ???
Z całym szacunkiem do badaczy zawodowych(tj pracujacych w roznych instytutach i placowkach nauki et kultury rzadowych  et publicznych etc) i niezaleznych, ale jest temat militarnych przewag i słabości jest raczej słabo opracowany w prezentacjach wszystkich, gdy chodzi o stronę pokazania tematu w ramach studium militarnego tzw historii militarnej taktyki , strategi jak i wyszkolenia husarskich i pancernych towarzyszy i pocztowych, czyli naszych koronnych uczestników tego starcia hodowskiego. jak i przeciwnika jakim tutaj mieli byc ordyncy czyli czlonkowie roznych ord tatarskich pod panowaniem Imperium Osmanskiego.


 Moim zdaniem ani jedno z tych opracowań nie idzie ów przysłowiowy krok do przodu od tego co jest w opracowaniach z XIX-XX wieku - mimo nawet wizyt panów badaczy na miejscu w samym Hodowie na Ukrainie - i tego co juz jest w biografii hetmana Jabłonowskiego.


Bo jakby nie patrzec to dla polskiej , tj oddzialow wydzielonych aka elearow armii koronnej, strony to  starcie w Hodowie było przede wszystkim bitwa obronna, jako, że  maszerujący Polacy [nie wiemy jak maszerowali ani czy mieli konie powodne i juczne z zapasami prowadzone przez pacholkow/ciurow z pocztow towarzyszy i dowodcow] zostali w polu zaskoczeni albo wciagnieci w zasadzke stylem  sztuki wojennej tatarskiej, i wtedy nasi elearowie husarsko-pancerni doznali, po poczatkowym sukcesie?  natarcia  (bo Polacy wzieli jencow ),  porazki(?) w polu od Ordy przewazajacej liczebnie i zapewne dazacej do oskrzydlenia i okrazenia i tym samym zniszczenia oddzialu i wziecia w jasyr Polakow. 


Z opisow zrodlowych wynika, ze musieli sie ratowac rejterada do pobliskiej wsi (czyzby znali teren albo wczesniej przez Hodow przechodzili?), zeby nie zostac okrazonymi i w konsekwnecji wyjetymi jak przyslowiowe raki z saka - zreszta juz to 'wyjmowanie rakow z saku' zaczelo sie  w czasie rejterady pod naporem ordycow, bo wycofujace sie choragwie elearskie doznaly strat w zabitych ( min Mikołaj Guttyter Dobrodziejski) a czesc elearow dostala sie do niewoli tatarskiej, w tym dowodca oddzialu z fortu Panny Marii Mikolaj Tyszkowski, herbu Gozdawa. Tu pamietajmy, ze byla to jeszcze w tym momencie starcia  bitwa potkaniowa kawalerii, gdzie 'pulk' elearski wycofywal sie walczac w kierunku wsi Hodow.



W Hodowie nasz elearski pulk, uszczuplony o straty bojowe w zabitych, rannych i jencach wzietych przez tatarskich najezdnikow na przedpolu wsi etc,  przeszedl do obrony pozycyjnej  za pomoca broni palnej ( i moze lukow i strzal? bo o kopiach czy dzidach a dzirytach nic nie wiemy) wsrod zorganizowanych na predce 'forteli'* i istniejacych drewnianych zagrod chlopskich, tym samym  chroniacych czesciowo obroncow przed ostrzalem z tarskich lukow ( domniemanie tez i  dzirytow strony tatarskiej) jak i dajacych mozliwosc bronienia sie przed oskrzydlajacych atakiem na biala bron.

choc ilustracja Kielisinskiego jest z XIX wieku, to ploty wiejskie mogly byc czescia owych forteli wykorzystywanych przez broniacych sie Polakow 




Nota bene zasieg skuteczny strzal z lukow tatarskich byl zapewne  przynajmniej 2 razy wiekszy niz ten skuteczny zasieg kul wystrzelonych z bandoletow(strzelb ) elearskich, nie mowiac o pistoletach, ktorych zasieg skutecznego ognia byl zalosnie niski w tej epoce.



Dodam, ze bronili sie Polacy takze w oparciu o istniejacy wowczas staw hodowski, ktory dawal dodatkowa oslone od flankujacego ataku tatarskiego, ergo, przy pomocy tych przeszkod i umocnien sztucznych a  naturalnych, i mimo wielogodzinnego ostrzalu z lukow i domniemanych prob atakow na biala bron na 'okopanych' elearow ze strony oddzialow tatarskich, to jednak w Hodowie przede wszystkim wydaje sie (na podstawie zrodel), ze nie bylo starcia/starc na biala bron w samej wsi na liniach obrony tego pulku elearskiego.



Co moze swiadczyc - tezy robocze -:
 -  o raczej slabym morale najezdzajacego ziemie koronne tatarskiego wojska?
lub/i
 - o niecheci do ponoszenia strat przez oblegajacych/blokujacych a ostrzeliwujacych z lukow pozycje polskie ordyncow, w tym Lipkow?

 -   o wyszkoleniu Polakow w poslugiwaniu sie  jakims rodzajem 'ciaglego' ognia - salwami z pistoletow i  bandoletow? 
  -  o wysokim morale naszego wojska okopowego
(plus pare innych hipotez)
Koronna kawaleria rozpaczliwie a meznie broniaca sie w Hodowie prawdopodobnie stracila wszystkie swoje wierzchowce i konie juczne(zabite, padle od strzal i poranione) od ostrzalu tatarskiego (zrodla mowia o ogromnej ilosci strzal tatarskich na terenie pozycji polskich we wsi, tym samym zostali nasi zolnierze,  jako jednostka kawaleryjska, wylaczeni z mozliwosci dzialan operacyjnych przynaleznych kawalerii, i stali sie piechota zdolna do obrony czy kontratakow na niewielka odleglosc od linii obrony.

Starcie w Hodowie bylo li tylko jednym z pomyslanych, mniej lub bardziej, starc, ktore stoczyly tego dnia przygotowane i przegrupowane elementy wojsk koronnych  z tym  duzym najazdem tatarskim, i ktore to starcia zmusily dowodztwo tatarskie do wycofania sie z 'rejzy' na ziemie koronne bez wziecia jasyru czy lupow, odejscia za rzeke Dniestr i ku swoim lezom czy koczowiskom na ziemiach Padyszacha i jego wasali.


Jednakze, chyba nie mozna uznawac Hodowa za starcie w kategorii zwyciestwa wojsk polskich, a raczej jako bitwy nieroztrzygnietej, zwlaszcza, ze tego roku mieli Polacy wielki suskces, ktory mozna podac  jako przyklad pelnego  zwyciestwa w polu wojsk koronnych nad Osmanami i ich lennikami tatarskimi - bezprzecznie bylo  rozbicie zahary i wygrana bitwa walna/w polu[potkaniowa] pod Uscieszkiem jesienia tego 1694 roku..


                                        ***
Na koniec dlugiego postu link do nagrania autorstwa niezaleznego badacza wojskowosci staropolskiej epoki XVII wieku Marka Rogowicza o Tatarach i rozwazania na temat ilosci ordyncow pod Hodowem.

Wideo wzbuczilo duze emocje w mediach spolecznosciowych typu META-FB, glownie z powodu wtretow autora na temat malkontentow hodowskich wsrod badaczy i naukowcow.
 
..
Ilustracje -    Kajetana Kielisinskiego (1808-1849) i Alksandra Lessera (1814-1884 )
Valete

Friday, October 29, 2021

Nowa ksiazka Radka Sikory

 Salvete Omnes,

[in Polish]

właśnie otrzymałem najnowszą książkę Radosława Sikory -  Niezwykłe Bitwy i Szarże Husarii - Wydawnictwo Znak.

Zapewne przez następne dni będę studiował tę nową starą pracę, której obecne 3-cie wydanie jest  niemalże 2-krotnie większe od 2ego wydania, tamto sprzed 5 lat nieledwie, a które nota bene wydało Wydawnictwo Erica, które niestety upadło w wyniku upadku sieci księgarń i etc..

Pewnie podzielę się uwagami co do tego volumenu, bo jest tak bogato ilustrowany, ze aż kapie jak rząd koński rumaka towarzysza husarskiego - wiadomo, tradycji musi się stać zadość.

Ergo, okładka , tylec - :)  i spis treści, dość imponujący co by nie rzec - można tez mieć podgląd na stronie wydawnictwa, min.  na pierwszą bitwę, tj Lubieszów 1577.




 





w książce nie ma żadnych  moich prac-:( , ale jak już rzekłem powyżej to  jest bardzo mocno ilustrowana bo  to są zdjęcia i skany obrazów i rycin, i zdjęcia rekonstruktorstwa husarskiego.. 
Vivat rekonstrukcja historyczna!!

Valete