Showing posts with label Lisowski kozak. Show all posts
Showing posts with label Lisowski kozak. Show all posts

Friday, November 8, 2024

White Mountain 1620-2024

 Salvete Omnes,



..

on this day in November 1620 AD at White Mountain (  Bitva na Bílé hoře) Bohemian Protestant royal army aided by the Hungarian forces, commanded by Jindrich Matyas Thurn and Christian I, Prince of Anhalt-Bernburg, was defeated by the combined Catholic armies of Imperial forces, commanded marshal de Tilly and the Catholic League under  Count of Bucquoy.

Perhaps our Polish Lisowczyks

There was also a 1,500 riders-strong mercenary  contingent of Polish cavalry known as the Lisowczyks (Lisowski kozaks/cossacks as Polish light cavalry originated during the Polish-Muscovy War). There were also Croats and Imperial Hungarian on the side of the Catholic army.

imperial and League forces, the Polish contingent is on the bottom right

..

it was a very short battle considering the size of the armies and the seriousness of the struggle  - the actual battle lasted  more or less 1 hour, and more or less 2,000-4000 men were killed on the Protestant side and perhaps the same number on the Catholic side - the losing side also sustained 2000-5000 men prisoner out of 28,000. But actual losses are uncertain.  It is certain that the Protestant army was defeated and routed and in pursuit, in which  the Poles, Croats and Imperial Hungarian excelled. 
The battle was followed by steady collapse of the Protestant struggle and armed  opposition within Czechia proper, while the contingent of the Protestant army were withdrawing, bleeding men and equipment, to the north into Silesia  (part of the Bohemian Crown) and German states to the north-west or even further to the Dutch Republic. The war was far from over and would last for 28 years more, but the very heart of it, the Bohemian Crown, was finished.
 The most serious social and political outcome of this battle  would result in the total destruction of the Protestant Czechia, especially the Protestant aristocracy and upper levels of the other parts of society,  during the subsequent months and years of the XXX Years War and further  anti-Czech policies of the Imperial politicians. Czech language and culture would begin its revival in the late XVIII century in a complete different set of circumstances. 

Snayers' vision of the battle

. Polish cavalrymen delegation led by captains Stanislaw  Strojnowski and Wojciech Sulimirski, presented to their commander-in-chief the  captured flags: 38 Hungarian colors, 5 infantry banners or colors and 9 cavalry standards.



Perhaps worth noting is the taking of the capital - Prague. 
On  Nov 9, 1621 the imperial & League forces entered undefended Prague, while on the 10th the  soldiers of the Royal Castle surrendered to Count Bucquoy . What followed was the great pillage and mayhem of the Bohemian Crown capital. 



Maximillian of Bavarian ina cuirassier armor


 For example Maximilian of Bavaria, commanding his Bavarian contingent,  had 1500 wagons of loot carried for his pleasure and onwerhsip, but when the unruly Imeperial soldateska continued looting and pillaging within the city and its environs  Maximillian asked commander-in-chief Bucquoy to stop the lawless pillage by the soldiers. But the war being war and the scoundrels and mercenaries alwyas hungry the pillage lasted for some time, our Lisowski kozaks not being the worst among the victorious soldateska. 



Valete

Thursday, October 7, 2021

Cecora 1620-2021

 Salvete Omnes,

[in Polish]



w zeszłym, jakże  mocno plagami tego świata doświadczonym roku, nota bene oficjalnym ‘Roku Stanisława  Żółkiewskiego’,  mieliśmy okrągłą, bo 400 rocznicę, tego tragicznego et porównywalnego z Batohem 1652, wydarzenia w naszej historii militarnej zwanego wyprawą Cecorską.  


 

Ta  rocznica, jakże jest smutna i heroiczna zarazem, bo  dotyczy  jednej z największych klęsk w historii armii staropolskiej w walkach z agresją osmańsko-tatarską ale i przykładów  heroizmu et poświecenia - mianowicie chodzi o starcie wojsk koronnych (królewskich i prywatnych magnackich  oraz wolontariuszy) pod wodza hetmana wielkiego koronnego  Stanisława Żółkiewskiego z wojskami osmańskimi i wasalami Padyszacha Osmana II - tj. Tatarami krymskimi, Nogajami(Tatarami stepowymi z Budziaku i Dobrudży) i posiłkującymi  wojska bejlerbeja Wołochami.
Generalnie mówiąc, całość tej operacji jest znana jako bitwa pod Cecorą, choć składała się ona z marszu armii koronnej spod Mohylowa (Podolskiego) nad Dniestrem na stolice Mołdawii Jassy,  zatrzymania się w dawnym obozie warownym kanclerza  Zamoyskiego nad Prutem, 2-dniowych walk (w tym jeden w bitwie walnej przed wałami warownego obozem), negocjacji w oblężonym/blokowanym obozie,  oraz (29 IX-6X) nocnego marszu w szyku taborowym obronnym z obozu cecorskiego nad Prutem ku granicy królestwa jaka była rzeka Dniestr i ku ufortyfikowanym Mohylowie. 


 

Ale rocznica także dotyczy faktu śmierci hetmana wielkiego i jego podkomendnych w kontekscie  przykładu niezwykłego męstwa, wysoce etycznej i bohaterskiej postawy hetmana wielkiego prowadzącego ruchoma fortece taboru przez wrogi kraj (160km marszu w walce) w obliczu napierającego przeciwnika, przy niesubordynacji podkomendnych i ciągle dezintegrującej  się wewnętrznie armii koronnej, i finalnie wobec beznadziejnego położenia własnego i wiernych podkomendnych w czasie tragicznych i heroicznych zarazem wydarzeń ostatniej nocy (z 6 na 7 października) odwrotu.

Choć można rzec, ze przewiny hetmana były i są wielkie, to jego własna przelana krew i poświecenie życia podczas wypełniania obowiązków dowódczych  do końca na polach nad Dniestrem zmywają niejako hańbę klęski i zaniedbań na polu walki i dowodzenia armia powierzona mu przez Rzeczpospolita  i JKM Zygmunta III. 

Sama walna bitwa miała miejsce 19 września 1620 roku, gdzie jak wiemy ze źródeł i z analizy dokonanej min przez prof. Ryszarda Majewskiego (Cecora - rok 1620. Warszawa: MON, 1970.)   hetman wielki koronny Żółkiewski miał plan stoczenia bitwy przed obronnym obozem polskim, na równinie w zakolu rzeki Prut sprzyjającej atakowi przełamującemu polskiej jazdy kopijniczej (czyli husarii).
Hetman Żółkiewski planował pobić osmańskiego Iskander Pasze atakując 5 pulkami w oparciu o dwa bojowe taborki lewego i prawego skrzydła.
Jak wiele dobrych planów w historii militarnej, egzekucja tego planu zawiodła, i  w wyniku otworzenia się luki w szyku prawego skrzydła wydaje się, ze  klęsce a przynajmniej niepowodzeniu w walnej rozprawie uległy chorągwie husarskie pułków hetmana polnego Koniecpolskiego i Strusia, i chyba pułku Żółkiewskiego co doprowadziło do rejterady prawego skrzydła i centrum.

 Dziennik wyprawy wołoskiej podaje: 

''A iże z tylu tedy im nie przyszło i do złożenia kopii w obronie, ale porzuciwszy drzewka ku okopowi poczęli uchodzić. Potym nieprzyjaciel nastąpił na pulki hetmańskie, które in medio stały, tak dobrze, ze tył podali i Hetmana obydwie chorągwie stracone.'' [s. 102]

Klęsce uległy także chorągwie Lisowskie, a z powodu braku skutecznego kontruderzenia oblężeni żołnierze piechoty i czeladź tego taborku prawego skrzydła pozostawieni samymi sobie zostali zabici  lub wzięci w jasyr, kiedy armia turecko-tatarska w końcu wzięła szturmem ruchoma redutę (Hetmani nie byli w stanie zorganizować sprawnej odsieczy z powodu dezorganizacji armii).
Taborek i pulki  lewego skrzydła armii hetmańskiej dowodzonego przez księcia Koreckiego zdołały powrócić do obozu, formalnie spełniając swoja role na ten dzień.
Według prof. Majewskiego winę za klęskę ponosi sam hetman wielki.[Cecora, strona 191].


Reasumując to  prof. Majewski przyjmuje, ze armia polska zmniejszyła się o przynajmniej 2600-3000 żołnierzy i  pewna ilość czeladzi (bo Mołdawianie hospodara Grazzianiego zrejterowali do wroga).
Co prawda nie bierze Pan profesor w swoich obliczeniach dokładniejszych strat w czeladzi, o których chyba nic pewnego nie wiemy po za tym, ze stanowili cześć sił walczących i utraconych w taborze prawego skrzydła (tutaj uwaga - oprócz circa 1000 czeladzi zagarniętej przez tatarskie zagony pierwszego dnia pojawienia się ord pod walami obozu cecorskiego armii koronnej).

W nocy z 20 na 21 IX , w czasie wybuchłego tumultu, gdzie rabowała czeladź i cześć soldateski dobytek towarzyszy chorągwianych, w warownym obozie nad Prutem , cześć wojska zdezerterowała i tym samym armia hetmańska straciła kolejne circa 2000 żołnierzy, przynajmniej, i nieznana z liczby ilość czeladzi (za prof Majewskim, st 198), którzy to uszli z obozu w kierunku granic koronnych – tutaj wielkim winowajcą okazał się słynny Chmielecki a  także Jan Odrzywolski.  Za dezerterami rzucili się w pogoń Tatarzy oraz obserwujące po chrustach chłopstwo mołdawskie zajadłe na Polaków za rabunki i plądrowanie kraju.

 5000 żołnierzy i pewna liczba czeladzi pozostałych w okopanym obronnym obozie stanęło za hetmanem, który przyrzekł na Ewangelię nie uchodzić z obozu, chyba ze wszystkimi żołnierzami obronnym taborem.

Hetman zdecydował się jeszcze na rokowania, które trwały już od 23 IX , ale ostatecznie upadły i zostały zerwane 28 IX.
Hetman I jego otoczenie, pewnie będąc chyba pod wrażeniem, ze morale uszczuplonej mocno armii odbudowało się, przy konieczności prowadzenia walki i przy malejących zapasach, hetman wielki zdecydowali ruszyć  obronnym taborem ku granicy Rzeczpospolitej.
Tabor uszykował weteran wojen mołdawskich książę Samuel Korecki, przegrany spod Sasowego Rogu 1616 i uciekinier z niewoli sułtańskiej. Także okolu 2 godziny przed zmierzchem 29 IX  armia polska ruszyła z warownego obozu w zakolu rzeki Prut pod Cecora.


 

Porządek miał być następujący (‘Opisanie Wejścia do Wołoch’, s 496 - ustalony przez księcia Koreckiego):
straż przednia,

tabun koni wierzchowych na czele obronnego tabor  

tabor uszykowany w 6 rzędów wozów, w każdym rzędzie 100 wozów ciągnionych przez konie.

Na wozach stanowiących czoło taboru rozmieszczono 5 dział i pewna ilość hakownic, obok jako ruchoma obrona maszerowało 200 polskich hajduków i 100 niemieckich piechurów pod Farensbachem.

Po obu stronach wojennego taboru szły spieszone chorągwie husarskie i kozackie z bronią krotka(pistolety) i długa (karabiny-bandolety etc) nabita gotowa do strzału.

Tyl taboru alias ariergarda broniło 5 działek i pewna ilość hakownic, 500 piechoty polskiej i 50 niemieckiej oraz spieszeni lisowczycy. 

Ranni i chorzy byli na wozach wewnątrz taboru. 

Pościg tatarski i później turecki jak, i pierwszy poważny atak sil wrogich nastąpił dopiero następnego dnia, i kontynuowany był przez następne 2 dni. 2 X nadeszła piechota turecka Iskandera Paszy i nastąpił połączony atak turecko-tatarski na armie polska. Atak się załamał  jednak przy mężnym a sprawnym działaniu Polaków, a żołnierze piechoty niemieckiej zdobyli nawet utracone wcześniej 2 działka polowe.
Idący głównie nica w skrajnie niekorzystnych warunkach tabor polski przebył tedy 24km a następnego dnia 30 km, i 4 X doszła armia hetmańska do rzeki Reut.
Tutaj miała miejsce kolejna bitwa z atakującymi oddziałami turecko-tatarskimi, którą polscy obrońcy odparli, a następnie 5 X przeszedł tabor kolejne 30km (idąc nocą do południa).
W nocy z 5 na 6 X armia przeszła tylko 12-15km, i wyczerpany tabor zatrzymał się jedynie 12-15km (a możne 10km) od Dniestru i granicy państwa, i Mohylowa, kolo wsi Serwirini (dzisiaj Sauka).
Turecko-tatarska armia dokonała, jak się później okazało, ostatniej próby rozerwania i ataku na polski tabor, i odparta przez obrońców ograniczyła się pozostawania w pobliżu. Jedynie jak wilk wokół stada bizonów krążył przy polskim taborze wódz nogajski Kantemir murza na czele swoich wojowników z Bodzaku i Dobrudży.
Wydawało się, ze nic już nie powstrzyma szczęśliwego powrotu wojsk koronnych w granice Królestwa Korony Polskiej.

Według źródeł w czasie postoju grupa najbardziej poszkodowanych rabunkami z czasu tumultu 20-21 IX oficerów i żołnierzy-towarzyszy chorągiewnych zażądała od hetmana przeprowadzenia rewizji wśród czeladzi i innych 'swawolnych' [żołnierzy] w celu odzyskania swego dobra i ukarania swawolników a rabusiów. Hetman wielki odmówił temu żądaniu, ale przyrzekł surowo ukarać winnych już po przejściu Dniestru.
6 X wieczorem  tabor w szyku bojowym ruszył  ku granicy polskiej, i już po zmierzchu wybuchł tumult wśród czeladzi i swawolników, którzy rzucili się podobnie  jak we wrześniu do rabowania wozów, wyprzęgania koni  i brania  koni  z tabunu jezdnych koni idących w czele taboru i na tych schwytanych i zrabowanych  koniach zaczęła się zbiorowa ucieczka już całej zdezorganizowanej armii  ku przeprawom na rzece granicznej Dniestr. W czasie nocnego zamieszania cały obronny polski tabor przestał istnieć, a hetman wielki i hetman polny Koniecpolski  pozostali na czele palącego się już i nieobronnego taboru z około 300 ludźmi.


Wtedy to sędziwy hetman, siedzący na koniu, zsiadł z wierzchowca, przebił go szabla dając znak, ze nie opuści swoich podkomendnych.
Po przejściu około 1,5 km ta ostatnia zwarta grupa wojska polskiego pozostałego z armii koronnej zwana ‘hetmańska’ została rozproszona przez atakujących ja  Tatarów, i w konsekwencji tego rozproszenia grupy hetmańskiej hetman wielki pozostał z niewielka grupa rajtarów, hetmanem polnym Stanisławem Koniecpolskim i rotmistrzem Donhoffem, husarzem Abrahamem Złotopolskim, swoim sługą Kurzawskim i Silnickim. Dalsza walka okryta jest całunem mroku historii i nie wiemy jak zginał sam hetman wielki koronny. Oprócz tylko tego, ze po tym jak Złotopolski z Koniecpolskim wsadzili silą hetmana na konia podstawionego hetman wielki odgalopował z grupa około 300 jeźdźców polskich, którzy wyłonili się w mrokach nocy – I te mroki październikowej nocy pochłonęły Stanisława Żółkiewskiego na zawsze.
Chyba musiał być mocno świecący księżyc w czasie tego polskiego odwrotu znad Prutu ku polskiej granicy na Dniestrze.

Nazajutrz wrogi patrol odnalazł i rozpoznał ciało hetmana z ranami na ciele, z odcięta prawa ręka i głęboka raną skroni głowy, świadczącymi o gwałtownej a heroicznej walce wręcz na biała broń, około 2 km od granico. Iskander Pasza kazał odciąć głowę hetmanowi a owa głowę wysłał padyszachowi do Konstantynopola. 

Ciało odnaleźli wysłannicy żony hetmana wielkiego, Reginy Żółkiewskiej, a i później sama głowa została 'wykupiona z tureckiej 'niewoli' i pohańbienia.  Doczesne szczątki Stanisława Żółkiewskiego pochowała zona  w kolegiacie świętego Wawrzyńca w Żółkwi, gdzie wciąż się znajdują. 

Pacem Aeternam

...


 

valete

Wednesday, October 6, 2021

Stanislaw Zolkiewski 6-7 October 1620

Salvete Omnes.

 








Reminiscing a bit today -

401 years ago, in the vicinity of the Dniester River the last act of the military tragedy was  unfolding.
Our Polish-Lithuanian army had been  in full withdrawal from the war laager at Cecora on the River Prut.
After the unsuccessful  Cecora battle, during the night of 20-21st of September 1620AD, our Polish war camp underwent a violent and long bout of disharmony, desertion, open rebellion and  especially  atrocious thievery and robber committed by the camp servants and some unruly elements among the troops, especially accused were the Lisowczyk kozaks.  In light of the threat posed by enemy standing menacingly across the field from the Polish ramparts, the commanders and officers brought the camp to some semblance of order and obedience.  The crimes were not mentioned and left unpunished,  the loss of several thousands who deserted cross Moldavia to the Polish border was hurtful but they pulled the troops in some sort of cohesive army again. When the negotiations with Iskander Pasha failed the plan to withdraw to the Polish border was announced and preparations carried speedily.

The tactical withdrawal started on the 29th of September 1620, two hours after darkness when grand hetman Zolkiewski, field hetman Koniecpolski  and  about 5,000 officers, soldiers and an unknown number of armed servants started their  march away from the safety of the Cecora war laager rampart  and moved  this moving fortress toward the Polish border,  in a wagenburg (wagon fort) formation: 

- vanguard, then the entire cavalry horse herd,  6 files of 100 wagons each pulled by horses and chained, finally a rearguard with small field-guns and infantry. Winged hussars, pancerni kozak, Lisowski kozak soldiers marched on foot along  and on both sides of this fighting moving fortress, their pistols and carbines ready and charged. Wounded and sick were carried inside the wagon train, in the wagons etc.

During this fighting retreat Polish army  wagenburg  fought several large engagements with pursuing Ottoman and Tatar forces, attempting to break and destroy the withdrawing army. 

Namely, first they fought  for 3 days a very tight  rearguard action Sept 30-Oct1-2, 16620, then  beat off another assault on October 4, and the final assault during the night of October 5-6, 16620. Polish army fought well against all these  assaults and successfully repulsed all of them.

Finally,  the tired army marching  its wageburg formation and maintaining military order had  reached the vicinity of the border (some 10 km to the river and then across the river there was Polish border stronghold of Mohylow, today Mohyliv-Podolskyi), near Sawki (the present day village of Sauka) and was resting, while in its immediate vicinity there were columns of  Tatar units circling around, mostly Kantemir murza command.  They marched circa 165km in six night marches, under lots of pressure, with exhausted troops under the almost constant assault of their merciless foe.
It was there, in the camp during the evening of October 6, 1620, when some of the aggrieved officers and companions demanded that our grand hetman Zolkiewski punish those guilty of the robbery and thievery during the rebellion and general desertion and panic  back on the 20-21 st September.
Upon hearing the demand for punishment and return of the stolen property, the camp servants and soldier rabble rebelled and started breaking up the wagon formations,  unhitching the horses and riding away towards the safety of the river. The panic and rebellion spread from the rabble to the troops thus far disciplined, and entire banners dissolved and  unraveled. Within a short while the army ceased to exist. One of the first to run was the famous rider and commander prince Samuel Korecki - who eventually betrayed by the Moldavians, and was captured by the Tatars, delivered to the Ottomans and died in a Turkish prison in 1622.
Grand Hetman Zolkiewski, with his second in command field hetman Koniecpolski,  at first refused to abandon the wagon fort but lacking the necessary soldiers to fend off another Tatar attack and with the light coming from  the burning wagons he  saw the helplessness of the situation and  thus started marching towards the Dniester river,  leading  some most faithful and disciplined troops, the last remainder of the once proud and powerful Commonwealth army. After about 1,5km to 3km of night marching from the burning and looted wagenburg this last  Polish command was attacked by a large body of  Tatars, who dispersed the exhausted troops, killing and slave taking during this terrible night. 
Grand hetman was left with a small group of  cavalrymen, mostly German reiters of Donhoff company along with some faithful like field hetman Koniecpolski, wounded captain Donhoff, winged hussar Abraham Zlotopolski(he survived and made it across the river) , servant Kurzynski, and Silnicki. 

He refused to mount a horse brought by a servant, killing it with  his sword and saying -
-'I am not going to mount [a horse], it would be sweet dying along with you. Let God finish His judgement over me'

So they walked another several hundred of paces, and finally Koniecpolski and Zlotopolski forced our  tired old hetman into a saddle of another horse brought for this purpose.  Some disorganized Polish  cavalry band appeared from the darkness and grand hetman rode away or perhaps his horse carried him away with them, never to be seen alive again.
His body, with signs of struggle, deep wound on his head and without his right arm, was found and recognized by the Kantemir Tatars about 5km from the river on the following day. They left the body where they found it and Zolkiewski's wife, Regina Zolkiewska,  who had sent a special group to find his body, later on  she had a monument built on the spot ( but it no longer exists, destroyed in 1890s). 

Iskander Pasha ordered the severed head to be taken as a trophy to the very Ottoman sultan's court. The head was displayed in Constantinople.

Only about 3,000 soldiers, quarter army, private and Lisowski kozaks (many of them from the September 21st deserters group under Odrzywolski and Chmielecki) , got away to the safety, along with unnamed number of camp servants. The remainder was dead or in captivity (like the wounded and sick in the abandoned wagon fort) to be ransomed or perish there, including field hetman Stanislaw Koniecpolski, Jan Koniecpolski, Mikolaj Strus, Samuel Korecki, janusz Tyszkiewicz, Jan Zolkiewski, Lukasz Zolkiewski, Mikolaj Potocki, Zaporozhian Cossak Samuel Koszko and still very young Bohdan Chmielnicki  and many many other officers, soldiers and camp servants. Some were sent to the galleys, to row to their death the Ottoman boats, others died in captivity being slaves to their Ottoman masters.

Stanislaw Zolkiewski died a heroic and epic death, fighting for his king and country.

Pacem aeternam

Valete

Saturday, November 28, 2020

Moskiewska ladacznica

Salvete Omnes,
[in Polish]


 


Lepiej późno niż wcale :)  zwłaszcza, ze zbliżają się Święta i o książkę pod choinkę - powieść historyczną-   można poprosić Świętego Mikołaja   - :)

Moskiewska ladacznica to wydana we wrześniu 2017 powieść imć pana Jacka Komudy  - wywiad z autorem.  -dziejąca się w czasie Dymitriad/Wielkiej Smuty i sukcesów staropolskiego oręża w wojnach z Wielkim Księstwem Moskiewskim.



primo, trochę danych :
wydawca - Fabryka Słów
data wydania 22 września 2017
ISBN 9788379642571
liczba stron 353

powyższa powieść to kolejny, bo V,  już tom oznaczony logo serii  'Orly na Kremlu', cyklu o Samozwańcu . 

Ta powieść dostała numer 'I', choć wciąż jest to cykl Samozwańcowy-Orły na Kremlu, jako, ze i spotykamy się z 'Samozwańcem' i jego obozem popleczników i oportunistów, choć jest to inny już pretendent bo podszywający się pod zamordowanego na Moskiewskim Kremlu przez zdradzieckich bojarów cara Dymitra*, syna cara Iwana IV. Ów pretendent to  Łżedymitr Samozwaniec alias  Лжедмитрий, którego 'rozpoznaje'  wdowa po zamordowanym Dymitrze caryca Maryna, de domo Mniszech, i historia nabiera rozpędu. 
Niestety, nie ma już w niej  znanego i ulubionego z  pierwszych czterech tomów serii  imć pana Jacka Dydyńskiego, który był powrócił do swego gniazda rodowego i sprawiedliwie rozdzielił  majątek na brata i dzieci stryja.
Nota bene pana Jacka  'po-samozwańcowe' dzieje są przedmiotem wcześniejszych powieści i zbiorów opowiadań mości Komudy.
I tak zamiast Dydyńskiego  pojawia się a może raczej rodzi się nowy bohater czyli imć pan Aleksander Lisowski, który od początku tej książki jawi sie jako infamis, dusza potępiona, rebeliant i rokoszanin.  I już wkrótce  przeistacza się  w  jednego z największych zagończyków epoki Dymitriad, pod drodze dając swoje nazwisko na nazwę 'nowego' rodzaju kawalerzystów którzy będą istnieć długo po epoce Dymitriad..
Co  mogę rzec - przeczytałem prace galopem i z pasja, choć początkowo bylem nieufny co do paru rzeczy, min do tytułu, jak i do rozpoczęcia akcji - tuz po przegranej przez rokoszan  bitwie pod Guzowem (tutaj ciekawa książka na temat z Infort Editions na temat z 2009 ) etc, ale po paru stronach moja nieufność zniknęła i zanurzyłem się w pana Jackowe wizje świata przymierzy, przyjaźni, miłości, nienawiści a konfliktów w Wielkim Księstwie Moskiewskim.
 

                                                                      ***

Ergo, nie będę się rozpisywał o dziele więcej, bo i nasz  świat galopuje i z wielu powodów 2020 zaowocował wieloma pracami naukowymi, esejami, rozprawami oraz powieściami historycznymi , i powiem krotko:
  jako godną grzechu 'czytania' powieść imć Komudy  polecam szczerze :)



Valete

Wednesday, August 21, 2019

Joos de Momper - Polish horsemen?

Salvete Omnes,
summer in its last month, so keeping it light - let me introduce to this blog a new painter  from the Flemish lands under the Spanish Crown:  Joos de Momper.

Well, we will start with the following image, there is painting of his titled  winter landscape with soldiers looting the village. It had to be painted sometime during the period of the 30 Years war, perhaps during the 1620s  ?

and someone posted the detail from the canvas showing two soldiers armed with lances and sabres. They could be Polish Lisowski cavalrymen in the Imperial service.   


 Perhaps someone from  the Neuburg an der Donau's museum could have some info on this painting.
With the wiki commons gallery I think we will  revisit more of the  maestro Momper's works  in the future.
valete!

Tuesday, December 5, 2017

Lisowczyk

Salvete Omnes,
researching FBC  I came across this image:
It is a photo taken by Alwina Gossauer of Rapperswil of a watercolor painting by Juliusz Kossak, they say, showing artist's idea of a famous XVII century Polish Lisowski Kozak .
I love Juliusz Kossak's art and this one is a bit different. Perhaps it is a copy after Kossak's ?
 Polish Museum at Rapperswil. 
***
Powyżej, reprodukcja fotograficzna obrazu przedstawiającego, podobno,  Lisowczyka pędzla Juliusza Kossaka namalowanego w 1872 roku a wykonana przez Alwine Gossauer z Rapperswilu.

valete*

Thursday, September 15, 2011

Sketches in the Old Poland tradition

Salve,
I have been quite busy these last four weeks, amongst other things trying to adjust to new developments around us, so instead of writing a lengthier post I am simply going to share with you some of my sketches-in-progress (of old and new drawings) I have been playing with using updated GIMP. Digital image manipulation allows for working on the same image over and over creating many versions so I am showing here one image that I have  four versions already...

... Porucznik1

...Porucznik2

... warrior who will eventually hold a long sword a la Skienkiewicz's Podbipieta

... winged hussar theme

.. winged hussars circa 1683

... Dragonensign with the musicians of mid-XVIIc

.. retainer with a horse, long firearm holster arranged in the same fashion as on the hetman Zolkiewski coffin.

...
well, lots of work to be done yet , so please enjoy the work-in-progress images
 :)
ps
on Sept.12 we had another anniversary of the Jan III Sobieski victory over the Ottoman army at Vienna A.D. 1683

Sunday, November 28, 2010

a sketch in progress - Lisowczyk

Salve,
a sketch in progress - working over an old watercolor -  I am using GIMP and MyPaint

This time the subject is loosely based on the Lisowczyk - lisowczycy (plural) or Liswoski kozaks theme -
wiki/Lisowczycy
 Juliusz Kossak's Lisowczyk 
Kossak's lisowczyk2
Michalowsk Jezdziec Lisowczyk
  Brandt Pochod_Lisowczykow.jpg
Brandt Lisowczycy_przed_gospoda
  Brandt Lisowczycy Strzelanie z luku 
in the last painting please note the Moldavian border fortress of Khotin (Chocim) in the background  wiki/Khotyn  .
The Polish-Lithuanian  Commonwealth army is pictured in the foreground, the gathered banners and regiments and Cossacks are already getting a horsearchery show by the lisowczycy while the Polish forces have been preparing to fight to death at  this southwestern border of Commonwealth, being entrenched within their much fortified camps around the Khotyn fortress, they know the Ottoman Turkish army augmented by the Tatars would come soon, it is AD 1621.


I will post progress of this one too, later next month, I hope..

ps
  interesting blog (in Polish)  by painter Jarek Glod who is copying/painting great Kossak and other masters' works and showing his own works' progress  http://nabial.blogspot.com/2008_11_01_archive.html